Własny użytek

Za tę niewielką w stosunku do budżetu filmu (przeciętnie pół do 1 miliona dolarów) sumę każda większa wytwórnia mogła mieć znane w świecie beletrystyki pióro na własny użytek. I tak za 500 dolarów tygodniowo wytwórnia Metro- -Goldwyn-Mayer wynajęła sobie w roku 1932 Williama Faulknera, który jako trzydziestoczteroletni pisarz miał już wtedy na swym koncie tom wierszy, tom nowel, sześć powieści wydanych i siódmą w maszynopisie. MGM miało wtedy na kontraktach 62 mniej lub więcej znanych autorów, a wytwórnia Warner Brothers – 40. W hollywoodzkiej kolonii pisarskiej nie brakło takich nazwisk, jak Francis Scott Fitzgerald, James Hilton, Albert Maltz i Nathanae! West. Pisarze zobowiązani byli pracować nad własnymi lub przydzielonymi im tekstami w pokojach biurowych wydziału scenariuszowego wytwórni od 9,30 do 17,40 (w sobotę do 13,00), mając do dyspozycji maszynistki. Ponieważ mieli zwyczaj się spóźniać, Jack Warner strofował ich słynnym powiedzeniem: Za pieniądze, które panu płacę, mógłby pan przynajmniej robić jedno: przychodzić punktualnie do biura!

error: Content is protected !!